W11 i Detektywi

Temat: Mama ma zapalenie trzustki, pomóż mi pomóc ją?
Moja mama ma znaleźć się zapalenie trzustki nieco ponad rok temu. Czuję straszne dla niej bo zwykle nie można jeść bez poczucia naprawdę chory. Miała spędzić tydzień w szpitalu otrzymuję jej aktywności lipazy badanych, a ona nie mogła zjeść lub wypić coś za 6 dni! Ona straciła około 15-20 funtów w tym tygodniu w monoterapii (chociaż myślę, że była szczęśliwa na ten temat, ale IMO Myślę, że ona wygląda trochę zbyt cienkie teraz). Lekarze mają Powiedziałam jej, ponieważ to właśnie ona powinna żyć poza Gatorade i krakersy (yaaaa riiighhht świetny pomysł).

Ona zawsze dbał o jej zdrowie i nie pić, a ona zjada dość czyste większość czasu. Ludzie zostały dając jej porad na temat sposobu dokonania objawy odejdę. Jedna kobieta spotkała poszedł na specjalnej diecie przez dwa miesiące jęczmienia trawa, rozcieńczonych żywności (np. żywność dla niemowląt), i wody, i powiedział jej objawów nigdy nie wrócił. Teraz moja mama jest rozważenie tego próbują, ale również chciał mi dać jej program szkoleniowy dla siłowni, chociaż ona uważa, że będzie zbyt słaby, aby to zrobić.
Ta "dieta" brzmi niezwykle niezdrowe i nie chcę jej to zrobić!

Anyways, moje pytanie brzmi, czy ktoś znać jakieś alternatywy, aby pomóc jej uporać się z zapaleniem trzustki? Nie musi być coś! Nie chcę jej głodzić, i myślę, że ona naprawdę może korzystać z pracy i dodanie niektórych mięśni, ponieważ ona wydaje się zmarnuje sie. Proszę pomóż!
Źródło: forum.megamuscle.pl/viewtopic.php?t=1833



Temat: Osierocone małe myszoskoczki ??(Help?? co robić??:()
" />"Gdy samica umrze przy porodzie / po porodzie / porzuci swoje młode - przepis na sztuczne dokarmianie
Niestety tak też bywa, śmiercią zagrożone są głównie samiczki bardzo młode jak i te powyżej roku, bywa też czasem, że samice porzycają młode lub fukają na nie i wyraźnie widać, że prędzej je zagryzą niż nakarmią, czasem samica zaczyna zjadać młode dosłownie kilka minut po całym porodzie - nie wiadomo dlaczego tak się dzieje, czynników może być kilka czy kilkadziesiąt. Stajemy wówczas przed na prawdę ciężką decyzją, człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele czasu i ilu poświęceń wymaga dokarmianie młodych. Czasami na prawdę lepsze dla szczurków jest uśpienie bowiem nie ma nic gorszego niż śmierć głodowa.
Przez pierwszy tydzień małe szczurki muszą być karmione co godzinę, w drugim tygodniu powoli rozszerzamy karmienie o 2 godziny, w 3cim tygodniu do 3 godzin przerwy, w czwartym do 4-rech i w 5tym do 5ciu godzin. Tu należy wspomnieć, że małe szczurki nie mają przerwy na spanie, musimy mieć więc kogoś, kto będzie się z nami zmieniał. Nie wolno karmić szczurów rzadziej, będą głodne, zaczną się źle rozwijać i niestety często w takich sytuacjach szczurki żyją, bo muszą a to jest po prostu przykre i bardzo niehumanitarne... przy czym równie często odchodzą zaraz po otwarciu oczek - zaczynają odmawiać jedzenia, organizm jest za słaby.
Przede wszystkim szczurkom musi być ciepło, absolutnie nie używamy do tego celu lampy grzewczej bo ta wysuszy szczurki na wiór! Możemy natomiast postawić klatkę przy kaloryferze i okryć ręcznikiem czy pod kuwetę włożyć poduszkę elektryczną a pomiędzy poduszkę a kuwetę - gruby ręcznik, żeby nie przegrzać bo nam się malce ugotują żywcem.
Karmienie młodych, mamy do wyboru dwa rodzaje karm. Możemy kupić specjalne mleko dla niemowląt i rozcieńczyć w dwa razy mniejszej ilości wody niż na opakowaniu, podajemy podgrzane do temperatury 37-38 stopni - po dotknięciu nie możemy czuć gorąca, ewentualnie lekkie i miłe ciepło. Drugim sposobem jest przygotowanie karmy samemu - potrzebne nam będzie około 100g mleka skondensowanego, niesłodzonego, około 2 łyżeczki glukozy (w proszku lub w płynie, dostępne w aptece) oraz żółtko z surowego jajka wrzuconego na 3 sekundy do wrzątku (nie zdąży się ściąć a wybije ewentualną salmonellę, zabójczą dla szczura). Należy to dokładnie rozmieszać i przelać do pojemniczka. Przed podaniem podgrzać.
Malutkie szczury będą jadły po kropelce dlatego nie ma sensu wszystkiego podgrzewać - proponuję sposób, z jakiego korzystałam ja: wlewamy niewielką ilość do kieliszka, kieliszek wkładamy selikatnie do niewielkiej ilości gorącej wody (gorącą wodę wlewamy np do salaterki czy głębokiego talerza) i podgrzewamy. Przed każdym podaniem sprawdzamy temperaturę.
Jak karmić? Już tłumaczę. Bierzemy małego oseska, wiadomo, że taki szkrab liczący 2 cm jest bardzo kruchy, nietrudno o iuszkodzenie kręgosłupa dlatego najbezpieczniej jest złapać delikatnie za skórę na karku i podnieść na dłoń asekurując, by malec rzucając się nie wypadł nam spomiędzy palców. Kładziemy oseska w normalnej pozycji (czyli ma leżeć brzuszkiem na naszej dłoni) z głową na brzegu naszych palców - pipetką czy na drugim palcu podkładamy kropelkę pokarmu pod nos. Malec musi SAM zlizać kroplę, nie wolno wmuszać, jeśli pokarm dostanie się do płuc to szczur jest nie do odratowania. Taki maluch zje prawdopodobnie tylko jedną kroplę ale należy próbować dać więcej, zapotrzebowanie na ilość pokarmu wzrasta praktycznie z dnia na dzień.
Bardzo ważna jest czynność po karmieniu - przekładamy malca na plecki , bierzemy wacik lub kawałek miąższu chleba, maczamy w ciepłej pezegotowanej wodzie i przecieramy delikatnie wzdłuż brzuszka w kierunku od szyjki do ogonka, 2, 3 razy - bez tego malec nie będzie w stanie strawić i się załatwić co niestety prognozuje rychły zgon.
Ponieważ malce nie mają futra - jak już wspomniałam wcześniej - muszą mieć bardzo ciepło, możemy równie dobrze włożyć je do zamykanego pudełka z dziurkami (koniecznie muszą być dziurki bo nie będzie dostępu powietrza) a pudełko wymościć szmatkami, papierem toaletowym i chustkami, również postawić w ciepłym miejscu.
Dlatego więc zastanówcie się dobrze przed decyzją o rozmnażaniu - czy będziecie w stanie poświęcić swoj czas młodym? Szczury to nie zabawki, niestety trzeba przewidzieć taką sytuację zanim człowiek zdecyduje się na rozmnożenie szczura dla WŁASNEJ przyjemności."
cytat z Vademecum szczurzego by ngL (linku nie podam, bo musiałabym zareklamować inne forum)

Co prawda jest to recepta na odchowanie szczurów, ale dotyczy w dużym stopniu również myszoskoczków. Z góry tylko ostrzegam, że szanse na uratowanie maluchów, szczególnie gdy nie są w dobrej kondycji, są niewielkie. Życzę powodzenia.
Źródło: gryzonie.info/viewtopic.php?t=9861


Temat: Jakie pierwsze jedzonko dla niemowlaka na piersi?
Zajrzyj na podobne wczesniejsze watki.
A jesli nie znajdziesz, to wklejam "gotowca dla mlodych mam":

Pierwszy inny niz mleko posilek nie powinien zbytnio roznic sie konsystencja od mleka matki. Na poczatek powinno sie podawac warzywa ogrzewajace i lekkostrawne. Poleca sie cieply wywar z marchwi (ekologicznej lub z pewnego zrodla). Nastepnie mozna zageszczac ta zupke wmiksowywujac czesc marchewki do wywaru. Potem po jakims tygodniu dodac do marchewki ziemniaczek i zmiksowac. Odczekac pare dni (3-4) - obserwowac dziecko, czy wszystko w porzadku. Na poczatku podawac zupke po 1-2 lyzeczki, powolutku. Potem jak dziecko bedzie chcialo - zwiekszyc ilosc.
Po ziemniaku i marchwi, mozna dodawac w ten sam sposob inne warzywa - pietruszke, selerka, potem troszke pora, mozna dodawac troszeczke oliwy - najlepsza podobno jest z kielkow pszenicy - do nabycia w sklepach ze zdrowa zywnoscia, lub dobrych delikatesach. Moze byc tez dobra oliwa z oliwek (extra vergine). Po dodaniu kolejnego warzywka - nalezy odczekac pare dni z wprowadzeniem nastepnego - dzieki temu mozna uniknac ew. alergenow.
Ciezsze warzywa powinny pojawic sie w diecie ok. 9-10 m-ca (brokul, kalafior, cebula, dynia, kapusta). Pierwsze straczkowe to czerwona soczewica - ok. 11 m-ca.

WAZNA RZECZ; poniewaz alergia jest wynikiem oslabienia ukladu odpornosciowego (miedzy innymi zanieczyszczone powietrze, jedzenie etc.),
wazne jest by warzywa jakie jecie ty i dziecko pochodzily w miare mozliwosci z ekologicznych upraw lub chociaz z zaprzyjaznionych ogrodkow. To naprawde wazne.

Rownolegle z pierwszymi warzywami mozna tez przyzwyczajac dziecko do jedzenia kleikow zbozowych. Nalezy tez obserwowac dziecko - czy nie ma reakcji alergicznych. Najlepszy na poczatek bedzie ryz - tylko nie bialy. Chodzi o pelny ryz ze zdrowej zywnosci (mozna zamowic rowniez przez internet: www.bionica.com.pl - a takze inne fajne rzeczy - morele suszone na sloncu, bio-kasza jaglana itp.) Mozna go robic na 2 sposoby: wersja fast: zmielic najpierw w mlynku do kawy i potem taka maczke wrzucic na wrzatek (mala ilosc - bo ile mozna zjadac po dziecku...) i gotowac na malenkim ogniu ok 20 min., albo i to jest chyba lepsze ze wzgledow energetycznych: 1 miarke ryzu na 6 miarek wody - gotowac na malym ogniu 4-6 godzin. Powstaje taka "zupa mocy" - wysokoenergetyczny kleik. Nastepnie przetrzec przez geste sito i podawac dziecku lyzeczka lub w butelce (rzadsze). Stopniowo taki kleik mozna laczyc z osobno ugotowana zupka warzywna (pisalam wyzej) i dodatkiem oliwki.

Inny wariant to ten sam kleik ryzowy ale w polaczeniu z prazonymi owocami
(jablka slodkie, suszone morele, rodzynki (najlepiej bio, niesiarkowane np. z "Bioniki") - suszone owoce trzeba troszke pogotowac (ok.10 min.), zmiksowac i polaczyc z kleikiem. Wiekszosc suszonych owocow sprzedawanych w normalnych sklepach jest konserwowana za pomoca siarki - nawet jak nie ma o tym wzmianki na opakowaniu. Zwiazki te sa niebezpiezne - dlatego lepiej nie ryzykowac i wydac troche wiecej na owoce BIO, niesiarkowane.

Potem mozna zamiast ryzu, albo do ryzu dodac kasze jaglana - wspaniala dla dzieci. Przyrzadza sie tak samo jak ryz. Ma ona jednak niewielka zawartosc glutenu, dlatego polecam dopiero ok. 10. m-ca.

INNE UWAGI:
1/ Ogolnie nalezy uwazac z fast-foodami dla niemowlat - wszelkiego rodzaju
sloiczkami, gotowymi kaszkami etc. Nie z tego powinno budowac sie cialko dziecka. Nic niestety w pelni nie zastapi gotowanych, swiezych posilkow. Rzeczy w sloikach nie maja wogole zyciodajnej energii. Witaminy i mineraly sa dodawana sztucznie - a swiadomosc co musieli zrobic z jezeniem, ktore moze przestac 1.5 roku nienaruszone, juz wystarcza by sie tylko co do tego upewnic. Dlatego takie rzeczy nie powinny byc podstawa pozywienia, niemniej jednak sa takie sytuacje, kiedy nie ma wyjscia. Jesli dziecku nie wystarcza juz mleko mamy, na wyjazd mozna zabrac gotowa kaszke ryzowa (bez dodatkow) i ewentualnie marchew w sloiczku. Pare dni takiego zywienia szkody nie zrobi. Niestety w Polsce owe ryzowe kaszki sa na bazie bialego ryzu. Ciekawostka: w Niemczech na przyklad w sklepach ze zdrowa zywnoscia mozna kupic gotowe kleiki z pelnych zboz, kaszy jaglanej pelnego ryzu itd. Tez rozrabia sie je z woda.

2/ Jesli chodzi o WAPN - to bardzo duzo ma go kapusta biala, SEZAM (!), orzechy - mysle ze orzechy i pestki - w tym sezam - mozna probowac go dodawac do papek powolutku ok 11.m-ca. Trzeba je zmielic (orzechy w skorkach najpierw namoczyc, by skorka odeszla) najlepiej w mlynku do kawy i dodawac do zup (pestki dyni, slonecznika, sezamu), deserkow zbozowo owocowych (orzechy). To wspaniale zrodlo wapnia, magnezu, witamin grupy B, tluszczow nienasyconych i zelaza. Oczywiscie trzeba caly czas obserwowac dziecko czy nie dostaje reakcji alergicznych - zwlaszcza orzechy moga alergizowac.

3/ Jesli chodzi o picie (zaspokojenie pragnienia) to najlepsze sa oczywiscie pierwsze lyki mleka mamy - na poczatku sesji leci najrzadsze mleko, by dziecko moglo sie napic, potem stopniowo zageszcza sie i staje bardziej odzywcze. Mozna powoli dawac na sprobowanie lyczek slabej herbatki rumiankowej (w upaly) lub koperkowej (w chlodniejsze dni) - mozna mieszac je obie. Polecam zwykle torebkowe herbatki z zielarni a nie wynalazki HIPPa doslodzone cukrem. Dobra tez jest zwykla przegotowana letnia woda.


Pozdr.
Źródło: wege.dzieciak.pl/viewtopic.php?t=1193