W11 i Detektywi

Temat: Raka nie ubezpieczamy
A ja życzę wszystkim, żeby czytali przed podpisaniem umowy, skoro płacą składki.
Trzeba być kretynem, żeby nie przeczytać owu i później mieć pretensje. Każda
firma chce zarabiać. I sprzedaje produkt. Jeśli kupisz telewizor, który będzie
obiektywnie rzecz biorąc za duży, bo nie da rady obejrzeć np. meczu z kanapy
ustawionej 2 metry od niego, to idąc Twoim tokiem myślenia sprzedawca powinien
oddać kasę, bo "wcisnął" komuś niepotrzebny mu telewizor. Ubezpieczenie jest
produktem jak każdy inny. Jeśli chcesz się ubezpieczyć w wieku 50 lat na
schorzenia, za które możesz dostać kasę max do 55 roku życia - to gdzie tu
oszustwo ? Ludzie myślą, że jak dadzą miesięcznie 50 zł, to będą mieli
odszkodowanie za skręconą kostkę, złamany palec, zawał serca, raka, depresję,
urodzenie dzieci, zgon teścia itd.

Dziwi mnie to niezmiernie, bo gdy zaczynałem pierwszą w życiu pracę - mając
wówczas 20 lat - to kadrowa od razu mi chciała wcisnąć super ubezpieczenie
grupowe. Powiedziałem, że się zastanowię, przeczytałem w domu i stwierdziłem, że
szansa na zawał serca, zgon dziecka (o którym wtedy nawet nie myślałem), śmierć
teściowej, udar mózgu do dla mnie wtedy abstrakcja. I odmówiłem. To samo
ubezpieczenie dla 35 letniej kobiety jest sensowne. Nie jestem w stanie pojąć,
że dorośli ludzie, doświadczeni życiowo nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem
2 kartek papieru.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,904,83833195,83833195,Raka_nie_ubezpieczamy.html



Temat: dobić wdowe, za dobrze sobie radzi
Witam czytam waszE wypowiedzi dzielne kobiety i normalnie widzę
wszystko jak by to dotyczyło mnie.A w sprawie pieniędzy to już nie
wspomnę.Jeszcze nie pochowałam męża a mój teść był u mnie po akt
zgonu ,bo chciał odebrać odszkodowanie za syna.Dodam żeby przepić.A
cała reszta tylko pyta z kąd i ile dostałam.Otóż odpowiadam że nic i
z niką.A co ich to obchodzi sępy jedne.Ja po śmierci mojego męża
miałąm masakrycznego doła,chociaż starałam się jakoś funkcjonować
dla dzieci.u mnie dramat był o tyle większy że dzień po pogrzebie
miałam komunię naszej córeczki.Podsumowując dla innych my ,dzielne
kobiety jesteśmy tanią sensacją.Im bardzej pozwalamy się nad sobą
użalać tym bardzej ludzie będą nas męczyć.TRZYMAJCIE SIĘ POZDRAWIAM
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,36576,68997041,68997041,dobic_wdowe_za_dobrze_sobie_radzi.html


Temat: odszkodowanie po śmierci babci?
marzeka1 napisała:

> Nie, tylko po śmierci rodziców/teściów oraz dzieci.

A jesteś tego pewna??? Bo ja mam ubezpieczenie w Cigna i po śmierci
synka nie należało mi się odszkodowanie. Przeczytałam OWU i
ubezpieczenie na wypadek śmierci dziecka było ubezpieczeniem
dodatkowym. A że ja nie opłacałam składek za to dodatkowe
ubezpieczenie, to nic nie dostałam. No chyba, że w innych TU takie
ubezpieczenie jest w stanardzie.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,584,91730814,91730814,odszkodowanie_po_smierci_babci_.html


Temat: śmierć teścia
Wszystko zależy od typu ubezpiecznia !
Dostanę odszkodowanie,20%uposażenia,chyba 1200zł .
Byłam dzisiaj w naszym PZU ,miła pani wszystko sprawdziła i mimo separacji
dostanę.

Piszę więc do USC ,żeby mi przysłali akt zawarcia związku małżeńskiego .
Na załatwienie sprawy mam aż 3 lata !!!


A propos pazerności ,układy z teściem miałam bardzo dobre [to syn miał złe ].
Moi teściowie zawsze byli ok .
Niczego przecież z rodziny męża nie biorę, tylko z PZU ,na które płacę
regularnie od wielu lat składki .Zresztą oni i tak wspomagali mnie finansowo .
Moje córki bardzo preżyły śmierć dziadka ,szczególnie 17 -latka .

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,571,45641752,45641752,smierc_tescia.html


Temat: Znowu pieniądze
Tylko Ty mylisz dwa pojęcia:zasiłek pogrzebowy i dodatkowe
ubezpieczenie.Zasiłek pogrzebowy z ZUS dostanie mój teść i to pokryje, w tym
przypadku, tylko część kosztów pogrzebu. Ja mam ubezpieczenie dodatkowe,
grupowe w pracy i z tego ubezpieczenia dostanę jakby odszkodowanie za śmierć
teściowej.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,19011247,19011247,Znowu_pieniadze.html


Temat: dura lex sed lex ?
Nie wiem, co komu da taka kara...Ja raczej nie jestem za karą
śmierci. No może dla jakichś zwyrodnialców... nie wiem.
Chociaż ostatnio zastanawiam się co lepsze. Czy tak jak w Chinach,
czy tak jak u nas, gdzie sprawcy są praktycznie kompletnie bezkarni.
Zabił.. no tak... ale młody jeszcze... ma rodzinę... A u nas rodzinę
ofiary prawo ma kompletnie w d... Taki sprawca też.
2 lata temu facet (trzeźwy) jadąc furgonetką zmiótł na przejściu dla
pieszych mojego teścia, który zmarł następnego dnia w wyniku
obrażeń. Był jak to się mówi jedynym żywicielem rodziny, bo tylko on
pracował - teściowa od lat na wózku.
Warszawa. Ograniczenie do 50 km/h , nie wiem z jaką prędkoscią
jechał kierowca, wg świadków teścia wyrzuciło na 8 metrów. Trzy pasy
ruchu w jedną stronę, teść schodził już z przejścia, a ten po prostu
w niego wjechał, mimo że wg świadków na drodze było pusto.
Sprawca chyba nie czuje się winny, ma dobrego adwokata, podważył
orzeczenie biegłego, "wymyślił" że sprawca jechał ok 56 km/h ( chyba
niższa kara jest do jakiejś prędkości), powołany inny biegły
ostatnio na sprawie wycofał się ze swoich ustaleń zanim jeszcze
dobrze zaczął mówić... nie wiem, ale wygląda na to, że ten adwokat
kontaktował się z nim w międzyczasie. Sprawa karna toczy się do tej
pory, próbują teraz z mojego teścia zrobić winnego... zastanawiają
się ostatnio czy aby nie wbiegł na pasy ( SCHODZIŁ z przejścia, był
już na ostanim pasmie ruchu, więc jak miał wbiec?), twierdzą że na
pewno był na ciemno ubrany i słabo widoczny( miał na sobie wtedy
jasną kurtkę i jasne spodnie)i takie tam...
Oczywiście wiadomo, że chodzi o to, żeby nie było żadnego
odszkodowania dla rodziny.
Siedzieć facet i tak nie pójdzie, dostanie wyrok w zawiasach i tyle.
Ale to że ofiarę i jej rodzinę traktuje się gorzej niż takiego
przestępcę to mnie po prostu mierzi. Wiecie że oskarżony ma prawo
rodzinie zadawać pytania a rodzina ofiary nie ma prawa o nic go
pytać? Facet odmawia zeznań ( jego prawo)... nic nie mówi. Po prostu
nic.
Mój mąż wraca z rozpraw jako jeden wielki kłębek nerwów, jego
siostra nie jest w stanie w ogóle tam chodzić, bo ciągle płacze.

Ostatnio zastanawiałam się czy dzieci są wpuszczane na rozprawy, bo
miałabym ochotę pójść ze swoimi i pokazać im pana, który zabił ich
ukochanego dziadka, najbardziej żywotną osobę w rodzinie.
-
Walk On The Wild Side...Have Twins!!!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20544,98230251,98230251,dura_lex_sed_lex_.html


Temat: życie na kocią łapę-ideał dla facetów
podejscie pragmatyczne
Nikt tutaj nie poruszył nastepującego watku:
1. kto rezygnuje z zarejestrowania swego wiązku w USC rezygnuje z ochrony
prawnej jakądaje mu ten papier:
a) dziedziczenie po zmarłym konkubencie jest własciwei niemozliwe (chybaże na
mocy testamentu - ale to wtedy III grupa podatkowa)
b) prawa do zajmowania mieszkania kwaterunkowego, spółdzielczego - czasem
konkubent jako wieloletni lokator ma prawo zostać, niby że sie opiekował
starsza osobąitp. ale nawet gdy był na stałe zameldowany, jest to dość trudne
c)dziecko urodzone (a nawet poczete) w małżeństwie korzysta z domniemania, że
mąż matki jest jego ojcem, a jesli ojciec uważa inaczej, musi tego dowieść, co
jest zazwyczaj trudne.
d) dziecko poczete poza małżeństwem musi być przez męża uznane lub zająć się
tym musi sąd - masa trudności;
2.dochodzą problemy dziedziczenia dziecka po własnym ojcu;
3.problemy łączenia rodzin emigrantów, uzyskanie obywatelstwa obcego państwa
itp przepisy, gdzie uzyte są słowa "członek najbliższej rodziny", a jest ich
kupa;
4. w przypadku rozwodu można dostać odszkodowanie, alimenty nawet na siebie, w
przypadku konkubinatu nie;
5. może się zdarzyć, że sąd nie udzieli rozwodu, a zarządzi tylko separację, a
to dla przyczyny wyraźnego naruszenia norm życia społecznego jakim byłaby próba
opuszczenia współmałzonka inwalidy itp. Konkubenta opuścic można bez żadnych
zobowiązań finansowych, nie ma pojęcia "współnota majątkowea"
6. w chwili slubu powstaje powinowactwo między małzonkiem a rodziną
współmałżonka, które nie ustaje nawet po rozwodzie i po smierci współmałzonka,
teoretycznie, może się zdarzyć, że byli tęsciowie obciążeni zostaną rentą na
nasze konto.
A więc nie jest to całkiem to samo, słusznie ktos zauważył, że jesli za
postepowe uznamy prawo osób homoseksualnych do rejestracji prawnej związku
(slub), to własnie dla tych przyczyn które podałam powyżej, tym bardziej
postepowe powinna nam sie wydawać chęć rejestracji własnego związku
heteroseksualnego. Oczywiście jesli ktoś zupełnie świadomie, decyduje sie na
taki model zycia - Bóg z nim, ale wydaje mi się, że większośc piewców
przyjemności "zycia na kocią łapę" grzeszy brakiem podstawowej wiedzy z
zakresu kodeksu rodzinnego i brakiem wyobraxni. Niemoralne jest
wykorzystywanie takiej niewiedzy i głupoty, traci na tym srona słabsza w
związku, a jest nią zazwyczaj kobieta. Grrrw
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,210,6985383,6985383,zycie_na_kocia_lape_ideal_dla_facetow.html


Temat: Kontynuacja ubezpieczenia
Z tego co mi wiadomo to przy śmierci nie ma tzw karencji. Przynajmniej u mnie. U
mojego męża w PZU przy kontynuacji również dostał nową polisę. Ale liczyło się
przy wypłacie odszkodowania po śmierci teścia.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,584,79943699,79943699,Kontynuacja_ubezpieczenia.html


Temat: Lech Kaczyński rozmawiał z prezydentem Estonii
Lech Kaczyński rozmawiał z prezydentem Estonii
Po pierwsze primo - w jakim języku L.K. rozmawiał z prezydentem Estonii???
Po drugie primo - Orwell kiedyś kpił z totalitaryzmów, gdzie ministerstwo
indoktrynacji nazywa się MINISTERSTWEM PRAWDY.
U nas - minister KULTURY chce burzyć pomniki irozgrzebywać cmentarze...
Bo np. jakiś marszał Koniew zamiast walki uliczne w Krakowie prowadzić, czekać
aż Niemcy wysadzą Wawel, katedrę, Sukiennice - wymyslił, by zwiali z Krakowa i
Górnego Śląska. "Katiedra a wielikije piece"
Taka komunistyczna szuja...
Jakieś inne Ruskie, nawet nie wiedząc, iż są w "Palsziu" walczyli tu i
ginęli "za rodinu, za Stalinu" - więc kulturalnie należy ich wydłubać z grobów
i na Kreml odesłać...
Ja urodziłem się po wojnie - więc z doświadczeń własnych tamtych czasów nie znam
Ale w świetokrzyskim klasztorze widziałem niemiecką tabliczkę napisaną dla
ruskich jeńców ich alfabetem "ludożerstwo karane będzie śmiercią"
A moja mama, z polskiego miasta wywieziona do pracy przy niemieckich krowach,
za próbę ucieczki trafiła do obozu karnego, gdzie za drutami były "ruskie jeńce"
Europejscy ich właściciele po prostu nie dawali im jedzenia - więc jeńcy
najpierw żarli korę, potem trawę, potem trupy kolegów....
Jak więc taką wschodnią dzicz porównywać za naszymi kulturalnymi ministrami i
premierami?
Mama z polsko-niemieckiej fundacji dostała jakieś 3 tysiące zetów za ponad 5
lat niewolniczej pracy - za te pół roku obozu byłoby drugie tyle, ale choć obóz
był po polskiej dziś stronie Odry, nie ma żadnych śladów po nim...
Ojciec tego "odszkodowania" nie dożył - a pewnie dostałby 500 zł więcej. Tyle,
co se w tej fundacji dziennie premii przyznawali "prawi" kombatanci, "ofiary
prześladowań" - bo któregoś mamusia niewykluczone iż w 1945 roku, po
warszawskim powstaniu, mozliwe iż była w ciąży...
Mojego teścia nie znałem - chyba tylko ze zdjęcia, które żona do dziś nosi w
portfeliku. Jako muzyk, sportowiec, działacz polonijny z jednej miejscowości
pogranicza, na krótko "odzyskanego" przez Polskę przedwojenną razem z Adolfem
H. od Czechów - 6 lat przetrwał w Dachau. Najpierw udając stolarza bo padło
hasło "nauczyciele i księża wystąp" - i poszli do gazu. Potem grając w obozowej
orkiestrze na skrzypcach, gdy współwięźniowie wracali z robót. Po wojnie
przeżył jakieś 12 lat...
Mam pecha - bo nikt z rodziny nie trafił na Sybir (no - może jakieś 150 lat
temu) - więc trudno mi Ruskich się czepiać. Wiekszą krzywdę mojej rodzinie
robili Europejczycy.
Mam pecha, bo pół roku temu ze 2 tygodnie spędziłem z rodakami, Rosjanami,
Niemcami, Litwinami - dziwiącymi się, czemu Polska zamyka swe granice, broni
stalinowsko-bierutowskiego paktu nt Zalewu Wislanego, choć ani PRL, ani ZSRR
nie istnieje
Najbardziej rozbawił mnie Rosjanin z Kaliningradu, przyznający się iż służył "w
sawietskoj Kriegsmarine". Dziś biznesmen, dla przyjemności, nie zaś tryumfu
socjalizmu pływający, czekający kiedy "adkryt budiet zakrytyj port" Gdańsk,
Elbląg, Szczecin, Kolonia..
Ci, co znają pieśni Władimira Wysockiego wiedzą, do czego nawiązuję...
Pewnie "uprzejmie doniosłem" na siebie jako TW z czasów I, II, III i IV RP?
Ale wolę z tym Ruskim iść na wódkę, niż z Gosiewskim świętował "odzyskanie"
funkcji (wice)premiera...
Zaś na wygrzebywanych trumnach, rozgrzebywanych cmentarzach nie tylko trudno
przyjaźń budować, lecz nawet normalność.
I nie jestem taką ofiarą prześladowań PRL, jak panowie Kaczyńscy, których
mamusia pracowała w Polskiej Akademii Nauk a tatuś - na zagranicznych
kontraktach (kiedyś znawcy by powiedzieli,iż przyznanie takiego paszportu to
wręcz nominacja na TW).
Więc nie wywalą mnie z etatu - bo go nie mam...
Mnie "dochtorata" z prawa nie napisano ani nie napisłem - "telegrafa" też nie
organizowałem, ani nieustających "wojen na górze" - z wykształciuchami,
prawnikami, lekarzami, robolami - także bezrobotnymi lub na emigracji...

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,61627019,61627019,Lech_Kaczynski_rozmawial_z_prezydentem_Estonii.html


Temat: zmarnowane życie
Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Dostało mi się, ale niczego innego nie
oczekiwałam.
W życiu popełniłam wiele błędów. Pierwszy nieudany kontakt z mężczyzną i
panieńskie dziecko, które wychowywałam samotnie do 10 roku życia.Pracowałam w
niemczech oszczędzałam każdego feninga, za uciułane pieniądze kupiłam
mieszkanie w Polsce. Faceta o którym pisałam poznałam w maju 2001, a w
pażdzierniku stałam już na ślubnym kobiercu :( Byłam już w ciąży. Bałam się
opinii ludzi, koleżanek w pracy, rodziców (zawsze chciałam aby byli ze mnie
dumni) i kolejnego samotnego wychowywania. I to skłoniło mnie do podjęcia
decyzji o zmianie miejsca zamieszkania. Przed ślubem pasierbice były grzeczne,
starsza unikała mnie, jednakże były bardzo nieufne. Zresztą było to dla mnie
oczywiste. Wiedziałam, że potrzebują czasu. Starałam się ze wszystkich sił aby
być dla nich przykładnym, dobrym człowiekiem, a nie osobą która czyha na
majątek. Wyprowadzając się nie zabrałam ze sobą nawet odrobiny nie swojego
kurzu. Wręcz przeciwnie uregulowałam wszelkie zadłużenie. Dopiero, kiedy
zamieszkałam z nimi wspólnie otworzyłam oczy. Nie potrafiłam zrozumieć jak
dzieci mogą w ten sposób wulgarnie i z nienawiścią odzywać się do swojego ojca
i podczas jakiejkolwiek głośnej wymiany słów słyszałam jak starsza
wykrzykiwała, że to jest dom jej matki i wszystko co w nim jest należy do niej.
A jemu wara. Ma się wyprowadzić. (Ojciec pracował miał firmę, a matka siedziała
w domu). Dlatego też zdawałam sobie sprawę, że mają po matce spadek. Mój mąż
wciąż twierdził, że będzie lepiej, one się zmienią, musimy przetrzymać i tak
płynął dzień za dniem, a ja coraz bardziej się wypalałam. Kiedy ojciec się
wyprowadził z domu starsza pasierbica opróżniła (ogołociła) CAŁY dom z dobytku
(wyniosła do swoich przyszłych teściów). A męża to nawet nie ruszało?

"Ojciec powinien porządnie gówniarom wtłuc, jak się tak zachowywały, co to jest
Ojciec Goriot?

Niestety ojciec miał związane ręce. Straszyły go policją, że maja swoje prawa.
Założą mu niebieską kartę, że znęca się nad nimi psychicznie i fizycznie.
Jeżeli po 23.00 nie chciał wpuścić do domu kolegów dzwoniły po policję, która
np. pytała się kto jest właścicielem domu. Po usłyszeniu, że "dzieci" chłopaki
wchodzili do domu. Robili imprezy, ignorowali nas. Dla mnie była to rzecz
niepojęta (byłam wysoko w ciąży). Którejś nocy, kiedy pasierbice spały u swojej
babki na wsi mąż zabarykadował drzwi, na zewnątrz domu otworzył "właz" wówczas
otworzyłam oczy ze ten facet poprostu BOI się własnych dzieci. Dlatego też
wyprowadziłam się aby uchronić moją starszą córkę przez zdemoralizowanym
towarzystwem. A robiły wszystko aby ją zniszczyć, aby się mnie nie słuchała,
nie odrabiała lekcji.
Proszę powiedzcie mi czy to jest naprawdę moja wina? czy jestem wredną
materialistką? czy też pasierbice zniszczyły pieniądze? kiedy młodsza miała 14
lat starsza 19, wymusiły na ojcu aby dał im po 10.000 zł odszkodowania, które
dostał za śmierć żony. Wymusiły rentę. Dzisiaj młodsza 18 letnia dziewczyna ma
do dyspozycji 90.000 złotych czy wg was jest to normalne?
Nie boję się krytyki, proszę pomóżcie mi.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,14479,36940547,36940547,zmarnowane_zycie.html